Jak Otworzyć Własną Firmę Vendingową – Pomysł Na Biznes Krok Po Kroku 

 

Jak Otworzyć Własną Firmę Vendingową – Pomysł Na Biznes Krok Po Kroku

Dobry start w vendingu, czyli własna firma krok po kroku od zera do własnego imperium

Zainteresowanie możliwością rozpoczęcia działalności biznesowej w branży vendingowej jest bardzo dużo pośród nowych przedsiębiorców oraz osób, które dopiero szukają pomysłu na własny biznes. Jednak z naszych obserwacji wynika, że własną firmę z automatami sprzedającymi otwiera co najwyżej ułamek procenta zainteresowanych osób.

Z tego jasno wynika, że konkurencja wciąż jest niewielka i zbyt szybko nie rośnie. A zdecydowane osoby, które weszły do branży mają ogromne pole do rozwoju. I krok po kroku mogą dla własnej firmy wykorzystać ten potencjał.

Spis treści:

Kim jest operator vendingowy i jak działa taka firma?

Przyjmijmy, że pomysł na biznes już masz. Przed rozpoczęciem planowania czegokolwiek w kwestii własnej firmy w branży vendingowe musimy najpierw uświadomić sobie i przemyśleć kim w ogóle jest operator vendingowy i jaka jest jego rola na rynku.

 W największym skrócie funkcja operatora vendingowego polega na dostarczaniu klientom produktów, których potrzebują oni w danej lokalizacji, czyli w komfortowym dla nich miejscu. Noi oczywiście w odpowiednim czasie. Jednak to ostatnie w vendingu tak naprawdę oznacza „przez cały czas”, najlepiej przez całą dobę, jeśli tylko w danym lokalu jest to możliwe.

W praktyce najczęściej się to sprowadza przede wszystkim do produktów spożywczych, takich jak słodkie i słone przekąski, napije chłodzące oraz gorące. Jednak branża wciąż się rozwija i gama sprzedawanych tutaj produktów nieustannie się poszerza.

Dlatego też często do głównych zadań operatora należy analiza potrzeb klienta, identyfikacja grupy docelowej oraz takie skonstruowanie swojej oferty oraz modelu działalności, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom konsumentów. Spełnienie tego warunku często bywa wręcz gwarancją sukcesu.

Trzeba także obserwować zmiany i ewoluujące trendy. Automaty vendingowe kiedyś były innowacją i pewnego rodzaju nowinką technologiczną. Przez pewien czas grupą docelową w vendingu byli przede wszystkim ludzie młodzi, bardziej otwarci, posiadający większą zdolność akomodacji nowinek technologicznych. Z czasem coraz częściej z automatów zaczęli korzystać także ludzie starsi, co aktualnie jest już w zasadzie normą.

Mamy więc dziś już co najmniej kilka różnych segmentów rynkowych, które kształtowane są przez grupy konsumentów w różnych kategoriach wiekowych. Zupełnie inne potrzeby i oczekiwania będą mieć uczniowie w szkołach, inne pracownicy w biurowcach, a jeszcze inne emeryci w sanatoriach. Oczywiście kategorie wiekowe to tylko przykład. Istnieje bowiem cały szereg innych ciekawych kryteriów, na podstawie których możemy analizować rynek i kolejne grupy naszych potencjalnych klientów.

Z drugiej jednak strony istnieją od długich lat pewne grupy produktów i rodzaje asortymentu, które sprawdzają się niemal w każdych okolicznościach. Podobnych niuansów w tej branży jest więcej i to one między innymi sprawiają, że ten biznes jest tak fascynujący.

Gdzie instalować automaty sprzedające?

Jest to jedna z decydujących kwestii w planowaniu naszej firmy vendingowej. W zależności bowiem od planowanego asortymentu i modelu działania, zależna będzie nasza grupa docelowa, harmonogramy dostaw towaru i inne elementy biznesowej strategii. Widać zatem, że wybrane lokalizacje instalacji automatów sprzedażowych będą mieć często w zasadzie decydujący wpływ na działanie całej firmy. Jak również determinować będą kształt całej logistyki.

Uważny i przemyślany wybór docelowych punktów sprzedaży jest więc jednym z najważniejszych miejsc w biznesplanie. I będzie to mieć bezpośredni wpływ na obroty, a co za tym idzie zyski i rentowność biznesu.

Oczywiście nie sposób wszystkiego przewidzieć. Dlatego przed podjęciem konkretnych decyzji w tym zakresie zalecamy także obserwację i empiryczne badania rynku. Pisałem o tym bardzo dokładnie w kursie „Vending – pomysł na biznes tani, prosty i dochodowy”. Nie należy jednak traktować tego zagadnienia jak „życie albo śmierć”, gdyż jest to całkiem elastyczny obszar, w którym z sukcesem możemy manipulować, eksperymentować i nieustannie odkrywać coraz to nowe możliwości.

 Tutaj sygnalizujemy jedynie, że odpowiednio zaplanowany punkt sprzedażowy jest jednym z najważniejszych filarów dobrego funkcjonowania firmy operatorskiej. I należy mieć w tym zakresie przemyślane założenia wstępne już na wczesnym etapie planowania biznesu.

W większości przypadków za najbardziej atrakcyjne lokalizacje uważa się takie obiekty jak np. centa biznesowe, centra handlowe, placówki edukacyjne, ośrodki rekreacyjne i sportowe, jak również dworce kolejowe, dworce autobusowe, lotniska. Są to miejsca charakteryzujące się ogromną rotacją osób pieszych, którzy przebywają jednocześnie w okolicznościach, w których portfel mają zwykle „pod ręką” i często, choćby z powodu pośpiechu, sięgają po produkty zaspakajające ich potrzeby, niejednokrotnie nawet nie zważając zbytnio na ich cenę.

Lokalizacje takie przez niektórych praktyków postrzegane są wręcz jako niezawodne w tej branży. Moim zdaniem oczywiście wszystko zależy również od samego operatora i od tego jak kreatywnie będzie on potrafił wykorzystać istniejący w takich miejscach potencjał. Ale to już jest kwestia, o której można by rozmawiać całymi godzinami.

Wprawdzie węzły komunikacyjne i miejsca publiczne są z natury swojej bardziej narażone na akty wandalizmu i komplikacje z tym związane, dziś już sytuacja nie wygląda tak, jak to jeszcze wiele osób pamięta sprzed lat. Rosnący poziom kultury osobistej, coraz bardziej wszechobecny monitoring i inne czynniki społeczno-kulturowe sprawiają, że coraz rzadziej obserwujemy podobne zdarzenia.

Doprawdy wręcz trudno sobie wyobrazić osobę rzucającą cegłówkami w automat vendingowy w centrum lotniska :) Kiedyś dodatkowym czynnikiem takich zachowań były również błędy samych automatów, które niekiedy zacinały się, „zapominały” o wydaniu reszty klientowi itp. Zdarzały się też wyłudzenia poprzez celowe stosowanie fałszywych monet. Jednak dziś mamy już na tyle zaawansowany techniczne sprzęt, że poza rzadkimi usterkami, takie sytuacje się raczej nie zdarzają.

Zatem jak widać istnieje wiele szczegółów, które planując biznes warto wziąć pod uwagę i przemyśleć pod kątem własnych potrzeb i własnej koncepcji biznesowej oraz strategii. Bowiem jakkolwiek lokalizacje naszych automatów będą mieć niebagatelne znaczenie dla powodzenia naszej firmy, to jest to jednak wciąż tylko jeden z elementów naszej układanki.

Sam w sobie obiekt, w którym pozyskamy powierzchnię dla naszych maszyn, to oczywiście jest już spora część sukcesu. Jednak nawet w najbardziej dochodowej lokalizacji można popełnić błędy, np. ustawić automat w jakiejś niezbyt odpowiedniej części budynku. Dlatego warto (jeśli to możliwe) przestudiować plany budynku, przespacerować się wewnątrz i sprawdzić jak funkcjonuje on w życiu codziennym.

A jeśli zadanie to odrobimy na piątkę i wszystko dopniemy na ostatni guzik, to cały efekt łatwo możemy popsuć na przykład wstawiając tam maszynę o nieestetycznym wyglądzie, co z pewnością będzie odpychać potencjalnych klientów (na przykład automat został porysowany i poobijany podczas transportu).

Tak więc, lokalizacja naszego punktu sprzedażowego może mieć potężną moc i doskonale napędzać biznes, bo przecież sarny i wiewiórki raczej i tak nie zrobią zakupów w naszym automacie, gdy zainstalujemy go w środku lasu. Rozumiemy już jednak, że w jakimkolwiek punkcie rozpoczniemy handel, to trzeba odpowiednio działać, tak aby maksymalnie wykorzystać jego potencjał.

Jakie produkty gwarantują sukces w vendingu?

Za najbardziej dochodowy produkt w automatach vendingowych zazwyczaj uważana jest kawa. Opinia ta jest już mocno zakorzeniona w branży poprzez wiele lat doświadczeń i obserwacji rynku. W rzeczywistości kawa oraz napoje gorące to nie tylko produkty wysokomarżowe (cena dla klienta to niejednokrotnie wielokrotność kosztu produkcji w przeliczeniu na porcję kawy), ale jednocześnie zawsze świetnie się sprzedają.

Wydaje się zatem, że kawomaty są rozwiązaniem gwarantującym sukces w vendingu. Rzeczywiście często tak bywa, ale nie znaczy to, że automaty do kawy są uniwersalnym rozwiązaniem dla każdej firmy operatorskiej. Nic bardziej mylnego.

W poprzedniej części rozdziału rozmawialiśmy na temat lokalizacji i odpowiednim wyborze punktów, w których zainstalujemy nasze automaty. W tym miejscu rozważamy rodzaj produktu. I już na wstępie widzimy, że asortyment jest oczywiście bardzo istotny, ale podobnie jak w przypadku lokalizacji, jest to tylko jeden z czynników, który musimy przemyśleć według własnej koncepcji i tego jak pragniemy, aby nasza firma działała, ponieważ nie ma dwóch identycznie funkcjonujących firm vendingowych.

Po pierwsze, polski (i nie tylko) vending zdominowany jest przez automaty z kawą i przekąskami. Przeciętny Polak (a często nawet działający w branży vendingowej) myśląc o automatach vendingowych ma zwykle na myśli prawie wyłącznie kawę i inne napoje gorące, chipsy, paluszki, batony, krakersy oraz napoje chłodzące w butelkach lub puszkach. Tymczasem dzisiejszy vending to już znacznie więcej niż napoje i przekąski.

Dzisiejsi klienci to coraz bardziej świadomi i wymagający konsumenci, którzy coraz częściej oczekują zdrowej żywności dostępnej w automatach sprzedających najlepiej przez całą dobę. Odchudzają się, uprawiają sporty, dbają o odpowiednią podaż witamin i minerałów w swojej diecie itd.

 Dlatego coraz częściej pojawiają się automaty sprzedające świeże kanapki, sałatki, jogurty, a nawet świeże owoce, a bardziej wyspecjalizowany sprzęt może serwować klientom nawet dania gorące. Jest to również dość rozległy obszar, którego nie będziemy w tym miejscu rozwijać. Warto jednak mieć świadomość, że „nie samą kawą vending żyje” i pojawiają się nowe możliwości i nisze rynkowe, które można zagospodarować.

I osiągać dzięki temu takie same lub nawet wyższe dochody, niż w przypadku kawy. Choćby dlatego, że zapotrzebowanie na produkty nowego typu szybko rośnie, a przy odpowiedniej organizacji również można osiągnąć wysokie i bardzo opłacalne marże.

Co więcej, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zaoferować bardziej urozmaiconą ofertę udostępniając konsumentom produkty komplementarne. Wystarczy połączyć dwa lub więcej maszyn vendingowych w jeden samoobsługowy bufet z kanapkami itp., przekąskami oraz kawą jednocześnie. W ten sposób lepiej zaspokoimy potrzeby klienta i zwielokrotnimy jednocześnie nasze zyski.

Jendak, jak już wspomnieliśmy wcześniej, kawa – pomimo jej wszelkich, licznych zalet – niestety nie zawsze będzie gwarantem naszego biznesowego sukcesu. A nawet w pewnych okolicznościach może okazać się wręcz produktem niemożliwym do zastosowania. I znów powtórzę… często może to być zależne od naszego indywidualnie przyjętego modelu biznesowego i przyjętej strategii działania.

Istnieją na przykład operatorskie firmy vendingowe, które specjalizują się w obsłudze szkół, uczelni i placówek oświatowo-edukacyjnych. Znam takie firmy i niektóre z nich obsługują wyłącznie szkoły. Dla tych firm jest to doskonały i bardzo dochodowy model. Ale jest tak dlatego, że firmy te wyspecjalizowały się w działalności o takim właśnie wąskim profilu. I co z tego wynika dla naszych rozważań…?

Otóż istnieją metody, aby zachęcić uczniów do codziennego kupowania zdrowych kanapek, nawet jeśli wysokość ich kieszonkowego tego nie przewiduje. Piszemy o tym dokładniej w naszej książce. Natomiast w tym miejscu chcę zaakcentować fakt, że w przypadku szkół sprzedaż produktów spożywczych jest ograniczona ustawowo. Dlatego niektórych produktów sprzedawać po prostu nie wolno w tego typu placówkach. I z kawomatami również może być tutaj problem.

To jest tylko jeden przykład. Kawa oczywiście wciąż jest i jeszcze bardzo długo będzie jednym z najbardziej dochodowych produktów w całej branży vendingowej. Nie oznacza to jednak, że zawsze na 100% przyniesie nam pewny sukces.

Bowiem prawdziwy sukces w biznesie vendingowym (jak też w wielu innych branżach w handlu) można osiągnąć kiedy w naszym biznesplanie mamy przewidzianą całą strategię, która będzie przewidywać różne wzajemne korelacje istotnych czynników, którymi są między innymi właśnie lokalizacja oraz rodzaj sprzedawanych produktów. Dlatego nie tylko ważne jest „co”, ale również „gdzie”. Każde bowiem miejsce ma swoją określoną grupę docelową, a każdy produkt ma swoje miejsce.

Dodatkowo, jeśli tylko choćby przez chwilę zastanowimy się, że vending wcale nie musi być ograniczony do produktów spożywczych… (o czym o dziwo wielu młodych przedsiębiorców zapomina) …okazuje się, że stoimy przed prawdziwym, ogromnym i niezgłębionym oceanem nowych możliwości. Już dziś możemy coraz częściej wokół nas zaobserwować automaty vendingowe, które sprzedają znicze na cmentarzach, gips w szpitalach, pamiątki, elektronikę, e-papierosy, akcesoria samochodowe na myjniach samoobsługowych, pocztówki, okulary przeciwsłoneczne i olejki do opalania w ośrodkach wypoczynkowych, kwiaty na lotniskach, różnorodne gadżety…

Tak naprawdę w biznesie vendingowym niejednokrotnie ogranicza nas niemal wyłącznie nasza wyobraźnia, kreatywność i przedsiębiorczość. A możliwości, jakie mnożą się praktycznie w zasięgu ręki, mogą okazać się jeszcze bardziej dochodowe, niż produkty spożywcze. A nawet jeszcze łatwiejsze w realizacji, bo na przykład nie ogranicza nas już data przydatności do spożycia. Poza tym pocztówek, ani okularów nie trzeba przechowywać w warunkach chłodniczych, dzięki czemu nie potrzebujemy maszyn wyposażonych w agregaty chłodnicze, przez co pobierają one również mniej energii elektrycznej itd.

A więc jeśli dwa pierwsze filary mamy już przemyślane, czyli lokalizację oraz rodzaj asortymentu… czas na kolejny element.

Jakie rodzaje automatów vendingowych wybrać?

To jest kolejna sprawa wymagająca konkretnego przemyślenia. I to z co najmniej kilku powodów.

Po pierwsze, zakup sprzętu sam w sobie wiąże się z całkiem sporym nakładem finansowym. W przypadku firmy vendingowej jest to największa inwestycja, jaka czeka w tym biznesie młodego przedsiębiorcę. Dlatego wydając swoje pieniądze na automaty sprzedające, czyli dość kosztowne środki stałe do naszej firmy – chcemy mieć pewność, że będziemy z nich zadowoleni.

Oczywiście zakup maszyn za własną gotówkę nie jest jedynym możliwym rozwiązaniem. Inwestycję można sfinansować różnymi metodami. Chodzi jednak o to, że automatów do firmy nie kupuje się codziennie. Sam ich transport już nam może wygenerować pewne koszty, więc lepiej żeby była to decyzja przemyślana i podjęta „raz a dobrze”.

Po drugie, trzeba wybrać dostawcę sprzętu. I tutaj w przypadku młodych przedsiębiorców, którzy dopiero rozpoczynają swoją drogę w świecie biznesu, najczęściej pada pytanie „nowe czy używane?”. Wiadomo przecież, że automaty nowe posiadają oczywiste zalety wszystkiego co jest nowe, czyli sprzęt bez żadnego „przebiegu”, pewny i fabrycznie zapakowany, od pewnego dostawcy, z gwarancją i serwisem gwarancyjnym itp. Jednak automaty używane można kupić nawet za ułamek wartości nowego sprzętu, więc oferta potrafi być bardzo kusząca, zwłaszcza gdy budżet początkującej firmy jest bardzo ograniczony.

Okazuje się, że używane maszyny vendingowe również można znaleźć od sprawdzonych dostawców, niekiedy nawet również z gwarancją. W każdym wypadku jest to „tylko maszyna”, więc ryzyko potencjalnej usterki technicznej zawsze istnieje. I z gwarancją czy bez gwarancji, raczej każdy wolałby takich sytuacji uniknąć.

Dlatego warto wspomnieć w tym miejscu pocieszający fakt, że wprawdzie nigdy nie będziemy mieć 100% pewności, jednak automaty vendingowe z natury swojej to sprzęt podobny do sprzętu przemysłowego, który stworzony jest do długoletniej bezawaryjnej pracy i niejednokrotnie jego konstrukcja i obudowa jest „głupoto odporna”.

Ostatecznie istotne jest, aby sprawdzić, czy części zamienne są dostępne w Polsce. Jeśli dostępne są wyłącznie poza Polską, za zamówienie itp. to jaki jest czas oczekiwania oraz oczywiście jakie są ceny takich części, a także jakie są koszty czynności serwisowych, w przypadku gdy samodzielnie nie będziemy w stanie takich części wymienić.

Warto uwzględnić w tym miejscu elementy, które zużywają się z czasem w sposób naturalny (jak opony w samochodzie), np. agregat chłodniczy, który warto raz do roku przeserwisować – sprawdzić szczelność i uzupełnić czynnik chłodzący (w Polsce powinien to niedrogo zrobić każdy dobry serwisant lodówek), elementy, które mogą ulec uszkodzeniu wskutek niewłaściwego użytkowania (np. serwisant urwie plastikową klamkę albo klient wciśnie gumę do żucia do wrzutnika monet). Jednak przede wszystkim warto poznać ceny elementów elektronicznych w przypadku różnych modeli automatów, takich jak np. płyta sterująca, gdyż właśnie w tym przypadku wymiana części potrafi być w naszym budżecie odczuwalna.

Po trzecie, musimy wiedzieć do czego konkretnie ten sprzęt ma nam służyć. Innego typu automaty będziemy musieli zastosować do sprzedaży kawy, inne do sprzedaży przekąsek, a jeszcze inne do sprzedaży deserów lub świeżych jaj kurzych. Na rynku dostępne są modele automatów konstrukcyjnie przeznaczone do różnych zadań i oferują inne funkcjonalności. Dotyczy to przede wszystkim systemu wydawania produktów.

Dlatego do sprzedaży batonów i coli świetnie nadają się automaty uniwersalne sprężynowe. Są one nazywane „uniwersalnymi”, ponieważ pozwalają na ich różnorodną konfigurację. W takich automatach łatwo można zmieniać asortyment, np. półkę wydającą colę można łatwo przystosować do sprzedaży chipsów, a nawet płyt CD. Jednak ma to swoje granice i np. do sprzedaży świeżych jaj takiego automatu raczej nie przystosujemy. Do tego służy zupełnie innego rodzaju sprzęt.

 System wydawania produktów ma znaczenie nie tylko dla cech samego produktu, czyli żeby nie uszkodzić jajka podczas procesu zakupu. Ma również duże znaczenie dla ergonomii i wykorzystania dostępnej w automacie przestrzeni. Zależy nam bowiem na tym, aby tą przestrzeń możliwie maksymalnie wykorzystać i zmieścić tam tak dużo sztuk oraz w razie potrzeby też rodzajów produktów, jak tylko się da.

Ponieważ dzięki temu automat będzie w stanie sprzedać więcej sztuk produktów w takim samym okresie czasu, a dzięki temu nie będzie trzeba dojeżdżać do niego zbyt często w celu ponownego uzupełnienia towaru. I tym samym oszczędzamy jednocześnie pieniądze i czas, a zarabiamy więcej, bo maszyna nigdy nie stoi pusta.

I właśnie dlatego powinniśmy o tym wszystkim myśleć od samego początku. Raz zakupiony automat posiada swoje konkretne cechy, jeden konkretny rodzaj systemu wydawania produktów oraz jedną obudowę, której rozmiarów potem już nie rozciągniemy, ani nie skurczymy.

Wprawdzie w razie potrzeby zwiększenia pojemności automatu istnieje możliwość zainstalowania dodatkowego tzw. „slave’a”. Jednak jest to temat, który dokładnie opisaliśmy już w osobnym artykule, więc nie będziemy tej kwestii w tym miejscu powtarzać.

A więc, jeśli wiemy już jakimi produktami zamierzamy handlować, teraz czas rozejrzeć się za takim producentem i modelem automatów, który najlepiej sprawdzi się dla potrzeb nie żadnego innego, ale dla naszego własnego asortymentu. Pod względami praktycznymi, technicznymi i ergonomicznymi.

Dzisiejszy rynek oferuje pod tymi względami różnorodne rozwiązania, więc znalezienie odpowiedniego dla siebie sprzętu nie powinno stanowić dużego problemu, tym bardziej, że niektóre modele można po zakupie zaadoptować do własnych potrzeb. W takim jednak przypadku warto upewnić się czy po takiej „domowej przeróbce” nadal będzie obowiązywać bezpłatny serwis gwarancyjny (jeśli kupowaliśmy nowy sprzęt).

Automaty vendingowe różnią się między sobą nie tylko ceną, przebiegiem, czy też swoimi funkcjami i cechami technicznymi. Elementy, które będą mieć wpływ na naszą ostateczną decyzję o zakupie, będą również takie jak długość okresu gwarancyjnego, zakres oferowanej obsługi serwisowej, dostępność części zamiennych (np. wymiana uszczelek w kawomatach), warunki dostawy, warunki serwisu (np. koszt dojazdu do lokalizacji, w której pracuje automat), infolinia i ewentualne doradztwo telefoniczne lub online – płatne lub nie oraz inne ewentualne kwestie wynikające ze specyfiki sprzętu lub innych okoliczności, opcje dodatkowe (np. spersonalizowany branding na obudowie maszyn), a nawet ewentualne rozłożenie płatności na raty.

Naturalnie znaczna większość początkujących przedsiębiorców najwyższą wagę będzie przypisywać cenie nabywanych automatów. Jednak również dlatego… im więcej płacimy za sprzęt, tym więcej wymagamy od dostawcy.

Jeszcze jednym parametrem, który warto przemyśleć, a raczej „przewidzieć” przed zakupem sprzętu, jest rozwój naszego biznesu w bliższej i dalszej przyszłości. Jedną bowiem sprawą jest to, czego potrzebujemy dziś, a co innego, co będziemy robić w przyszłości i w jakim kierunku będzie rozwijać się nasz biznes. Za jakiś czas może się na przykład okazać, że z jakiegoś powodu będziemy chcieli poszerzyć naszą ofertę o nowe produkty. W takich sytuacjach często kupuje się po prostu dodatkowy sprzęt, który sprosta nowym wyzwaniom i będzie obsługiwać dodatkowe produkty, które pojawiły się naszej ofercie.

W taki sposób firma się rozwija i krok po kroku przeobraża się stopniowo w prawdziwe i rosnące w siłę vendingowe imperium – nie tylko poszerzając swoją ofertę produktową, ale również jednocześnie modernizując i rozwijając flotę swoich automatów. I pośrednio w ten sposób zdobywając nowe lokalizacje i nowe rynki.

Jednak początkowo warto zastanowić się, czy automaty, które już posiadamy, nie mogłyby przypadkiem obsłużyć nowych produktów. Jeśli okaże się, że tak – to w takiej sytuacji możemy łatwo wyjść na rynek z nowym asortymentem bez ponoszenia kosztów zakupu kolejnych maszyn. Co pozwala jednocześnie na bardzo tanie zbadanie rynku pod kątem zapotrzebowania na dany asortyment.

Ile automatów trzeba na start otwierając firmę vendingową?

Jest to niezwykle często zadawane pytanie. I niedoświadczone w biznesie osoby, które myślą o rozpoczęciu własnej działalności w branży vendingowej, oczekują tutaj jednej, konkretnej i uniwersalnej odpowiedzi. Jednak niestety taka uniwersalna odpowiedź nie istnieje.

W branży możemy spotkać „fachowców”, którzy twierdzą, że dobry start w vendingu wymaga na rozpoczęcie biznesu minimum pięciu automatów sprzedających. Możemy spotkać się także z opiniami, że rentowność firmy vendingowej zapewni dopiero 10 automatów lub więcej. Ale z drugiej strony znajdują się też niepoprawni optymiści, którzy uważają, że nawet 1 lub 2 maszyny spokojnie utrzymają firmę i jeszcze przyniosą całkiem sensowne zyski.

Otóż nic bardziej mylnego!

Są to oczywiście kompletne bzdury wyssane z palca albo po prostu bardzo płytkie i pochopne wnioski wyciągnięte na podstawie pobieżnej i bezrefleksyjnej obserwacji jednego lub być może kilku firm działających na tym rynku. A więc stwierdzenie, że z powodzeniem wystarczy jeden automat, bo „była gdzieś tam kiedyś taka jedna firma i działała z jedną maszyną”… są to zwykłe pobożne życzenia niepoprawnego optymisty. A jak wiemy, tak zwane myślenie życzeniowe raczej rzadko w biznesie wychodzi na zdrowie.

Równie bezpodstawne jest stwierdzenie, że rentowność biznesu vendingowego zaczyna się dopiero od np. 10 czy dowolnej innej liczby automatów, jaką możemy sobie wymyślić.

Cały sekret tkwi w tym, że ilość automatów sprzedających, jakimi dysponujemy na start, to tylko jedna spośród wielu zmiennych, z jakimi mamy do czynienia podczas przygotowywania biznesplanu i całej swojej biznesowej koncepcji, jaką zamierzamy realizować.

W rzeczywistości są takie sytuacje i okoliczności, gdzie 1 automat w zupełności wystarczy, żeby zarobić na utrzymanie firmy i zapewnić jej właścicielowi godziwe dochody. Z drugiej strony, bywają też przedsięwzięcia np. zakrojone na większą skalę i przemyślane w taki sposób, że przewidywane dochody są oczywiście odpowiednio wysokie, jednak wymaga to niekiedy nawet kilkudziesięciu automatów na start, żeby realizacja takiego projektu miała w ogóle jakikolwiek sens.

Znaczenie ma tutaj wiele czynników. Jednym z nich może być choćby model finansowania inwestycji. Jeśli kupujemy większą ilość automatów, wówczas trzeba więcej gotówki na start, ale jednocześnie zyskujemy lepszą pozycję w negocjacjach z dostawcą sprzętu, dzięki czasu prawdopodobnie nasze maszyny kupimy znacznie taniej.

A jeśli nie kupujemy automatów za gotówkę, lecz wspomagamy się leasingiem, kredytem itp., wówczas większa ilość maszyn i jednocześnie obsługiwanych punktów sprzedaży może znacznie ułatwić pokrycie miesięcznych rat wraz z odsetkami z uzyskiwanych na bieżąco przychodów. Większa ilość maszyn sprzyja także dywersyfikacji ryzyka związanego z różnorodnością lokalizacji, w których zostaną one zainstalowane. Jak w każdym biznesie także i tutaj działa efekt skali, co jest oczywiście czynnikiem sprzyjającym, jednak wymaga odpowiednio większego nakładu finansowego, aby takie przedsięwzięcie wdrożyć w życie.

 Z drugiej strony mniejszą lub większą własną firmę vendingową może sobie założyć każdy przeciętny „Kowalski”. I to z łatwością. Jednak taka osoba najczęściej nie będzie dysponować dużym kapitałem na start, ani nawet odpowiednią zdolnością kredytową, aby móc zacząć biznes wymagający kilkudziesięciu automatów już na samym starcie. Ale jeden lub dwa automaty jest w stanie sobie zorganizować na start. Znajdzie sobie jeden lub dwa ciekawe punkty w na przykład w niewielkiej odległości od miejsca swojego zamieszkania.

Będzie sprzedawać kawę, czyli sprawdzony, wysoko-marżowy produkt, o którym pisaliśmy już wyżej. W takiej sytuacji nie potrzebuje on magazynu, kredytów, ani nawet samochodu, aby z powodzeniem obsługiwać swoje kawomaty nie poświęcając na to zbyt dużej ilości czasu. Nie musi nawet wcale rezygnować z dotychczasowej pracy na etacie.

Innym przykładem może być pewien pracownik zatrudniony w fabryce. Chciałby otworzyć własną firmę operatorską i sprzedawać kawę. Stać go jedynie na zakup jednego używanego automatu i zastanawia się czy warto w ogóle zaczynać tak skromnie. Jednak wpadł na pomysł, że w zatrudniającej go fabryce pracuje mnóstwo ludzi i to na 3 zmiany. Więc pomyślał, że wielu z nich z pewnością chętnie będzie kupować kawę w jego kawomacie. Ostatecznie stwierdził, że pracownicy mają dostęp do czajnika i sami robią sobie kawę tańszym kosztem.

Ale chętnie zaoszczędzą czas podczas przerwy śniadaniowej i chętnie kupią przekąski w automacie, zamiast wychodzić na zewnątrz do pobliskiego sklepu. Ostatecznie dogadał się osobami decyzyjnymi w swojej fabryce i zainstalował tam własny automat uniwersalny sprężynowy. Rozpoczął sprzedaż bardzo tradycyjnie – od słodyczy, przekąsek i napojów chłodzących w puszkach. Potem rozszerzył swoją ofertę o gotowe kanapki, zupki chińskie, gorące kubki, a nawet konserwy, serki itp.

Okazało się, że firma tego człowieka od samego początku zaczęła przynosić zyski. Był on zatrudniony w fabryce na umowę o pracę. Dzięki temu mógł zarejestrować swoją firmę i odprowadzać składki ZUS w bardzo niskich kwotach, praktycznie nieodczuwalnych w budżecie jego firmy. Co więcej, jego automat działał w jego miejscu pracy, więc nie musiał specjalnie do niego dojeżdżać, nie miał więc żadnych dodatkowych wydatków na benzynę, ani nie tracił cennego czasu na dojazdy. Jedyną dodatkową pracą było to, że codziennie musiał przychodzić do pracy pół godziny wcześniej, aby przed rozpoczęciem swojej pracy w fabryce, zdążyć uzupełnić towar w swojej maszynie.

Z czasem pracownicy w tej fabryce tak bardzo się przyzwyczaili do komfortu posiadania dostępnych produktów spożywczych w zasięgu ręki, a do tego przez całą dobę, że wielu z nich całkowicie zrezygnowało z robienia sobie kanapek w domu i wożenia ich ze sobą do pracy. Ostatecznie sprzedaż tak wzrosła, że nasz przedsiębiorczy pracownik musiał zainstalować drugi automat z kanapkami, a wkrótce potem z sukcesem postawił obok nich również kawomat.

W ten sposób mógł on spokojnie zacząć rozwijać swój biznes praktycznie bez żadnego ryzyka. I nie czuł żadnej presji, ponieważ cały czas miał stabilną pracę na etacie w fabryce i miał stałe dochody niezależne od działania automatu i jego firmy. Z czasem odłożył pieniądze na kolejne automaty i …wiadomo co dalej.

Zatem jak widzimy, vending to bardzo szeroki temat. Zbyt szeroki, abyśmy mogli sprowadzić go do gotowych wzorców i prostych odpowiedzi.

Ilość automatów gwarantująca udany start firmy zależna jest również od rodzaju produktów, którymi będziemy handlować. Naturalnie jeśli kupimy mały automat naścienny za tysiąc złotych na jakiejś wyprzedaży i będziemy tam sprzedawać tampony i chusteczki higieniczne w toalecie w jakimś biurowcu – w takim wypadku z całą pewnością firma nie zarobi nawet swoje utrzymanie. Ale to tylko jeden ze skrajnych przykładów.

Jednak faktem jest, że w niektórych przypadkach jeden automat może generować nam kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie czystego zysku, a nawet więcej. Oczywiście wymaga to nie tylko dobrej lokalizacji, ale również odpowiedniego podejścia, pomysłu, kreatywności, zabiegów marketingowych i tak dalej. Nie zmienia to jednak faktu, że taki automat (tylko ten jeden) z powodzeniem może zarabiać na utrzymanie całej firmy i zapewniać dostatnie życie właścicielowi.

Tymczasem istnieje wiele firm vendingowych, które posiadają i obsługują wiele automatów sprzedażowych, ale tylko powiedzmy co dziesiąty z nich generuje tak ogromne dochody. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się dokładnie, ponieważ nikt w branży nie zdradza takich szczegółów zbyt chętnie. Ale mając pewne doświadczenie i wiedzę o tajnikach działania tej branży – wystarczy dokonanie pewnych obserwacji, aby wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Zanim otworzysz własną firmę vendingową...

Oczywiście doświadczonym przedsiębiorcom doradzać już nie trzeba. A przynajmniej w zakresie stawiania pierwszych kroków we własnym biznesie. Jeśli jednak Ty stawiasz właśnie swoje pierwsze kroki – to dobrym dla Ciebie pomysłem będzie po prostu unikanie zbytniej brawury. Wiadomo, że lepiej mieć więcej automatów, niż mniej. Jednak na początku zaplanuj swój start w taki sposób, aby się zbytnio nie przeciążać. Dotyczy to zarówno wielkości Twojej inwestycji, jak również ilości nowych obowiązków oraz nowych rzeczy, których będzie się trzeba nauczyć. Im więcej automatów, tym więcej dojazdów, więcej paliwa, więcej gotówki na zakup pierwszego towaru itp. Wprawdzie możesz zatrudnić pracownika, ale to z kolei jest dodatkowym obciążeniem budżetu Twojej firmy.

Dlatego biznes tego typu trzeba przemyśleć na swoją miarę. A fenomen vendingu polega między innymi właśnie na tym, że daje nam on taką możliwość. Zatem w Twoim przypadku rozpoczęcie rentownej, dochodowej przygody w świecie biznesu vendingowego może oznaczać 1 automat na start, równie dobrze może oznaczać 5 automatów lub 10… to wszystko zależy nie tylko od Twoich aktualnych możliwości finansowych, ale również od Twoich koncepcji, kreatywności, ilości Twojego czasu…

Noi oczywiście od wszelkich specyficznych w Twoim życiu okoliczności, ponieważ wiele osób ma różne ułatwienia na starcie, których nie masz Ty. Ale z pewnością również Ty jesteś właśnie w takiej sytuacji życiowej, która daje Ci na starcie przewagę i wiele asów w rękawie. I nie chodzi tutaj tylko o taką oczywistą przewagę, którą daje pracowitość, znajomości, niespodziewany spadek i podobne truizmy. Twoją przewagą powinny stać się przede wszystkim dobre pomysły, kreatywność, dobra organizacja i planowanie, a do tego wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza.

Jeśli posiadasz wiedzę o tym, jakie istnieją możliwości w zasięgu Twojej ręki – i jeśli posiadasz wiedzę o tym, jak te możliwości możesz sprytnie wykorzystać… Wtedy jesteś już na najlepszej drodze do celu, nawet jeśli zaczynasz od przysłowiowego „niczego”. Bo odpowiednia wiedza w biznesie jest najważniejsza i jest najlepszą przewagą jaką możesz mieć nad konkurencją. Jest po prostu bezcenna.

I jak się okazuje nawet przeciętny pracownik fizyczny, który pracuje na etacie w fabryce, zarabia niewiele, nie ma żadnego doświadczenia w biznesie, ani kwalifikacji… Okazuje się, że nawet startując z takiego punktu można swoją pozycję wykorzystać do rozwinięcia własnej firmy vendingowej. I to z ogromnym sukcesem. A to tylko jeden z wielu, wielu przykładów. 

Szkolenia biznesowe i kurs vendingowy

Zanim zaczniesz cokolwiek planować lub już w trakcie tworzenia biznesplanu i całej wizji Twojej przyszłej własnej firmy – oczywiście warto szkolić się, zdobywać cenne informacje i wszelkie wskazówki, które mogą się przydać w biznesie.

Według mojej wiedzy aktualnie w Polsce nie odbywają się żadne stacjonarne szkolenia w zakresie biznesu vendingowego. Być może się to zmieni, jeśli uczelnie biznesowe lub inne organizacje podejmą takie wyzwanie. A jeśli tak się nie stanie, to też nie ma się czemu dziwić, ponieważ jest to wiedza raczej troskliwie chroniona i ukrywana przez działających tutaj przedsiębiorców z bardzo prostej przyczyny – po pierwsze z obawy przed konkurencją, po drugie każda dobrze zorganizowana firma chroni wypracowane przez siebie know-how.

Jednak od lat działają w Polsce targi vendingowe, które odbywają się każdego roku w Warszawie. Jest to wydarzenie, które odbywa się tylko raz w roku, ale wstęp nie kosztuje zbyt wiele, a poświęcony czas z pewnością będzie dobrze i ciekawie spędzony. Wprawdzie nikt tam nie będzie nas niczego uczył, ani szkolił – każdy będzie raczej tylko wychwalał swoje produkty i swoją własną firmę. Jednak jest to pewna okazja, aby zobaczyć nowinki z branży i być może poznać ciekawych ludzi, którzy już w tym biznesie działają. Być może uda się również podglądnąć jakiś ciekawy pomysł.

Natomiast jeśli chodzi o pełne szkolenie dla osób, które poważnie myślą o otworzeniu własnej firmy z automatami vendingowymi – zdecydowanie najlepiej zacząć od kompleksowego kursu „Vending – pomysł na biznes prosty, tani i dochodowy”. Wszystkie szczegóły znajdziesz tutaj.

Powodzenia w biznesie!!! 



NAJPOPULARNIEJSZE
POMYSŁ NA BIZNES
MARKETING
EDUKACJA
BIZNES
EMAIL MARKETING
POPULARNE KATEGORIE


Regulamin Serwisu Polityka Prywatności Mapa Serwisu
Copyright zysk24.com © 2011-2021.
All Rights Reserved